![]() |
|
| Strona Główna | Artykuły | Galeria | OC Guide | Wszystko o... | |
|
Menu
Gigabyte 3D Aurora 570 - krótka recenzja Foxconn P35A VI Zjazd OC & Moders Gdańsk 2007 Akcesoria Scythe Kama - część 1 Foxconn 8800GTS 320MB Test zestawów chłodzenia CPU - część 2 Test zestawów chłodzenia CPU - część 1 PTSC - wprowadzenie do testów NAELCEDKA czyli pimp my notebook! Pode.. OCZ DDR II 800 Special Ops Drewniana obudowa + serwer Następcy dyskietek - pendrive-y więcej |
Czujnik przep�ywu cieczy w uk�adzie WC
Czujnik przepływu cieczy w układzie WCInne możliwości Zastanawiałem się także nad wykorzystaniem efektów ciśnieniowych powstających w dyszy Venturiego. Prawdę powiedziawszy, miałem już przygotowany wstępny projekt dość nietypowego manometru różnicowego. Wprawdzie powinien działać, ale wymagał dużej precyzji wykonania. Bez wątpienia większej niż rozwiązanie ze światłowodem. Trudno było to uznać za zaletę. Redaktor NE555 pomógł mi w wypróbowaniu czujnika, który miał działać na zasadzie detekcji dźwięku wywołanego płynącą w nim wodą. Jakiego dźwięku?! Przecież WC jest ciche i nieme!? Niezupełnie. To, że nic nie słyszymy jeszcze nie dowodzi, że układ nie generuje żadnych dźwięków! Rzecz w ich natężeniu i częstotliwości. Uszy ludzkie, zwłaszcza porównując je z narządami, w jakie natura wyposażyła niektóre zwierzęta, nie prezentują się jako bardzo czułe i szerokopasmowe. Mikrofon naklejony na zwykłą cienkościenną rurkę metalową zakończoną końcówkami na wąż miał pełnić rolę detektora ruchu cieczy w obwodzie WC. Wprawdzie urządzenie działało, ale miało podstawową wadę - było wrażliwe na zewnętrzne zakłócenia dźwiękowe, pomimo zastosowania izolacji akustycznej, oddzielającej czujnik od otoczenia. Uruchomione w pobliżu radio dawało efekt ruchu wody w układzie. Teoretycznie biorąc, jeszcze można było próbować zmienić izolację, ale na budowanie dodatkowych osłon izolacyjnych czujnika NE555 nie miał specjalnej ochoty (wcale się nie dziwię), a pomyślny finał był bardzo problematyczny. Odpuściłem. Kompletna porażka! Jak to zwykle bywa z nietypowymi rozwiązaniami, pomysł przyszedł nagle i niespodziewanie, chociaż urządzenia wykrywające ruch cieczy i mierzące wydajność przepływu działające na tej zasadzie już od dawna istnieją. Tyle tylko, że są to czujniki przemysłowe i na razie nikt nie wpadł na pomysł wykonania działającego w podobny sposób, lecz o wiele mniejszego i prostszego, przeznaczonego do obwodów WC. Elementy składowe są stosunkowo łatwo dostępne, względnie tanie i zawierają zaledwie jeden element ruchomy, który praktycznie rzecz biorąc nie może się zepsuć lub zużyć. Wykonawstwo także nie wymaga wyszukanej precyzji, chociaż im dokładniej wykonamy całość, tym lepiej. Układ elektroniczny również jest prosty i nieskomplikowany. Cierpliwości, szczegóły tuż, tuż. Praktyka Analizując wady i zalety poprzednich rozwiązań stwierdziłem, że pozostaje tylko jedna możliwość rozwiązania problemu bezpiecznego WC: detekcja ruchu cieczy w układzie chłodzenia oparta na innej zasadzie niż wymienione. Łatwo powiedzieć - innej! W poszukiwaniu rozwiązania sprawdzałem w sieci różne katalogi z typowymi, przemysłowymi rozwiązaniami przepływomierzy lub czujników ruchu cieczy. Miałem nadzieję, że może chociaż jeden z nich dałoby się zastosować do układu WC. Wprawdzie znalazłem takie przepływomierze i wskaźniki przepływu, ale są one drogie i zazwyczaj o całkiem sporych gabarytach. Wyjątkiem jest wspomniany już czujnik SF800. Ponadto istnieje wiele typów pompek do układów WC, które mają różne wydajności. Stwarza to dodatkowe ograniczenie i problemy związane z dopasowaniem zakresu pomiarowego czujnika do wydajności pompki w układzie WC. Doszedłem do wniosku, że nie tędy droga. Poniżej przedstawiam poglądowy opis proponowanego rozwiązania, pozbawionego wymienionych wad, które każdy może wymiarowo zaadaptować do własnego układu i zamontować w dogodnym miejscu. Postanowiłem wykonać i użyć prosty, aby nie powiedzieć prymitywny, klapowy czujnik przepływu. Elementem wykrywającym ruch cieczy w obwodzie WC (detektorem) jest klapka, zawieszona na nierdzewnej osi. Mechanizm detekcyjny umocowany jest w okrągłym przelotowym otworze wykonanym w pręcie np. z pleksiglasu lub poliwęglanu, zakończonym stosownymi złączkami. Mogą to być złączki 3/8" lub 1/4", zależnie od rodzaju stosowanej w układzie pompki i średnicy węży. Ruch cieczy powoduje wychylenie klapki, która przesłania fototranzystor oświetlany diodą LED. Układ elektroniczny reaguje na ten fakt i tak długo jak ciecz płynie (a klapka jest wychylona) - komputer będzie zasilany. Jak już wspominałem, w urządzeniach tego typu nie interesuje nas konkretna wartość przepływu, która jest stała i określona przez rodzaj i typ zastosowanej pompki oraz opory przepływu w układzie. Istotne jest wykrycie ruchu cieczy! Urządzenie jest stosunkowo proste w wykonaniu i łatwe w montażu, ale obróbkę mechaniczną pręta, w którym umieszczony będzie detektor, najlepiej powierzyć dobremu zakładowi mechanicznemu wyposażonemu w tokarkę i frezarkę. Jedyne praktyczne ograniczenia to konieczność umocowania go poziomo, aby pod wpływem grawitacji klapka samoczynnie zwisała pionowo, oraz zachowanie właściwego kierunku przepływu cieczy przez czujnik. O ile pierwszy warunek nie wymaga zbyt rygorystycznego przestrzegania (ale dopuszczalne granice odchylenia od poziomu jednak istnieją), to drugi musi być bezwzględnie spełniony. Teraz istotna informacja: czujnik zgłosiłem w Urzędzie Patentowym RP, gdzie został oficjalnie zarejestrowany pod nr W - 116588 w dn. 2007.01.19. Z tego tytułu, od tego dnia, jest chroniony prawnie do czasu podjęcia przez Urząd oficjalnej decyzji o przyznaniu mi praw ochronnych. Czy i kiedy je otrzymam? Rzeczoznawca patentowy określił to na 99,99%, ale trochę to potrwa - młyny UP mielą powoli. Stawiam sprawę jasno: kto chce i czuje się na siłach - niech skorzysta z zamieszczonego opisu. Ochrona przez UP formalnie nie zabrania wykonania jednostkowego, w celach badawczo - dydaktycznych. Natomiast adaptacja opisanego czujnika przepływu do celów produkcyjno - handlowych, z wykorzystaniem zasady jego działania, to już zupełnie inna, uregulowana prawnie, sprawa. Zainteresowanych komercyjnie moim pomysłem zapraszam do rozmów - zapewne dojdziemy do porozumienia, bo mogę prawnie nim rozporządzać. Ze względów formalnych nie mogę opublikować rysunku zawartego w zgłoszeniu oraz podać szczegółów konstrukcyjnych i wymiarów. Jednak zamieszczone poniżej fotografie (dziwne, ale to wolno mi opublikować) elementów mechanicznych oraz całego czujnika, oraz fragmentaryczny, ale nie pozbawiony detali opis, dla doświadczonego majsterkowicza powinny w zupełności wystarczyć do wykonania urządzenia. Tu chciałbym wyjaśnić jedną sprawę. Proszę Czytelników o wybaczenie, ale fotografie są, jakie są! Zważywszy, że praktycznie pierwszy raz próbowałem użyć cyfrówki w celu udokumentowania czegoś więcej niż spaceru cioci Zosi po Rynku, nie mając żadnych doświadczeń w tej materii, o modnych wydziwianiach typu namiot bezcieniowy nie mówiąc - i tak się dziwię, że cokolwiek na fotkach widać. Na retusz, usuwanie cieni i inne zabawy z Photoshopem nie miałem czasu. Dobór wymiarów klapki sprowadza się do prostych obliczeń wykorzystujących prawo Pitagorasa, które uwzględniają wewnętrzną średnicę korpusu, grubość i średnicę podkładek dystansowych oraz usytuowanie osi. Wynika z tego, że wymiary klapki są funkcją aż 4 zmiennych, więc najlepiej zrobić to przy użyciu arkusza kalkulacyjnego Excel. Miejsce usytuowania osi klapki można wyznaczyć (w pionie i poziomie) kierując się zasadą działania czujnika, wyobraźnią przestrzenną oraz znajomością elementarnych praw mechaniki. Przy zastosowaniu złączek 3/8" (wewnętrzna średnica przewodów 10 mm) za optymalną średnicę otworu w korpusie czujnika uznałem wewnętrzną średnicę gwintu G3/8". Przy mniejszej będą problemy z umieszczeniem klapki i przesłanianiem fototranzystora, natomiast znacznie większa, z uwagi na automatyczny spadek prędkości przepływu wody w przewodzie o większym przekroju (prawo ciągłości przepływu), spowoduje mniejsze wychylenie klapki, co może doprowadzić do nie działania całości. Kto nie wierzy - może sprawdzić. Ale na własny koszt i ryzyko. Natomiast część elektroniczna czujnika nie mogła podlegać ochronie, ponieważ jest to znany od dawna komparator napięć. Wprawdzie zastosowany w trochę nietypowy sposób, ale sam układ jest klasyczny. Dlatego też elektronice mogę poświęcić więcej uwagi i podać szczegóły, bo zwłaszcza dla początkujących może to być najtrudniejszy do wykonania fragment .
Korpus z klapką i podkładkami
Czujnik - widok ogólny
Czujnik - usytuowanie fototranzystora w korpusie 3/8
Nawigacja Cyborg 11-02-2007, 14:26 No tak - doczytałem już wszystko i dodać mogę, że jako profesjonalny Project Manager mogę się tylko zgodzić z reflekcjami URANA. Niestety nie można prowadzić projektu, jeżeli się nie wierzy w jego sukces. Ktoś odpowiedzialny przekazałby wtedy całe przedsięwzięcie osobie komuś innemu - może osobie z większym zaagażowaniem i ilością wolnego czasu i nie byłoby wogóle porblemów. Nie rozumiem tylko, jak nie można zrobić perełki z serwisu o tak dużej oglądalności? Nie jestem specem od IT, ale wg trzeba się wpakować w najbliższy pociąg do Warszawy/Krakowa itd. i męczyć działy handlowe wszystkich możliwych firm o sample, materiały, itd. itd. Przecież jak ktoś chce coś sprzedać, to to musi pokazać/zareklamować itd. Można kupić bilet na samolot i polecieć na targi - ktoś obrotny zrobi z tego super deal. Polska - 40000000 kraj w środku Europy - nad takim rynkiem nikt nie przejdzie obojętnie!!! Chyba, że idiota. Współpraca z hurtowniami w celu testowania nowości - czy to jest takie trudne do załatwienia? Nie sądzę. Tylko zwracajmy sprzęt właścicielom, żeby było wszystko fair. Chyba, że ten sprzęt rzeczywiście może zostać zlicytowany w celu zasilenia środków serwisu. Nowy wygląd strony - jest w necie w pierony różnego rodzaju serwisów wykonanych we flashu - ktoś powie - wodotryski. I co z tego? - we flashu można zrobić cuda. I można również wyważyć ilość wodotrysków tak, by nie raziły. Można się podpiąć pod e-sklepy i spróbować negocjować specjalne rabaty dla użytkowników serwisu, którzy się udzielają - chcesz kupić sprzęt po super cenie? Przetestuj go, napisz artykuł, zrób fotki, wykresy itd. - nie masz talentu? Pomożemy. Trzeba opracować jednolite procedury testowania sprzętu, by testy nie wyglądały jak felietony, tylko pozwalały czytelnikom na podejmowanie decyzji o zakupie lub nie. Można zrobić 1000000 rzeczy. Przecież nawet można ten cały wysiłek "wymienić" na jakąś pracę dyplomową jak ktoś ma takie doraźne potrzeby. Może ktoś dzięki temu dostanie możliwość pracy w firmie A czy B. Może wynająć gdzieś pomieszczenie i zacząć to wszystko wcielać w życie? I niestety na początek, na start, trzeba mieć trochę kasy, żeby nie musieć się martwić tym, co się będzie jadło. A może zaprosić do współpracy jakiegoś zawodowca z prasy nie tylko internetowej, może z "papierowej"? Natomiast prawdą uniwersalną jest, że jeżeli się nie ma czasu i chęci to nie warto nawet próbować. Potrzeba Wam MANAGERA z wizją. I zajebistej dozy zaangażowania. mkk270 11-02-2007, 16:25 @cyborg - to wszystko to prawda, ale zapominasz o jenej rzeczy, największe polskie serwisy są w pełni komercyjne i solidnie płacą za pracę, można się normalnie utrzymać z pisania u nas kasy nie ma Pepe2k 11-02-2007, 18:10 Tekst URANA bez ostatniej strony mialem okazje przeczytac juz wczesniej... moge jedynie gratulowac i zyczyc sukcesu w sprzedazy tego ustrojstwa! :) Sam pewnie nie kupie, bo od WC ucieklem ;-D @Cyborg - swietnie, swietnie, na ekranie te slowa brzmia super! Ale zapominamy o jednym... w Dzikie.NET nie ma i nigdy nie bylo osoby, ktora: a. nie pracuje i/lub b. nie uczy sie Wniosek: nikt nie traktuje serwis jako zrodlo utrzymania i nie zamierza za duzo w niego wkladac, bo nic z tego nie wyciagnie. A co do firm polskich i testow produktow... czas zejsc na ziemie! U nas tak nie jest jak piszesz, czasem doprosic sie o cos trwa i trwa... i trwa... i gowno :D NE555 11-02-2007, 19:49 Pepe dobrze prawi. Jeszcze przyjdzie czas - opanowanie świata musi zaczekać. Kretfr 11-02-2007, 20:22 @Uran: Będzie mi (nam) brakowało Ciebie i twojej twórczości ;) Co do serwisu - polecam zacząć szukać młodych i zdolnych zapaleńców (nie, nie wilczurko-podobnych :) ). Nie muszą oni zaraz wymyślać niestworzonych projektów, ale wystarczyłoby im podesłać sprzęt do recenzji - niech coś naskrobią. Może wtedy dzikie zacznie stawać na nogi (czego serdecznie życzę) ;) Pozdrawiam Kretfr 11-02-2007, 20:48 Update po przeczytaniu 2 strony komentarzy: Czy tak trudno dostać sprzęt do testów? Osobiście tego nie wiem, ale po moim naczelnym (pozdrawiam go ;) ) nie widać, żeby jakieś super - trudne problemy z tym były. Owszem, zdarzało się, że był kłopot z załatwieniem czegoś, ale są to raczej przypadki sporadyczne (mogę się mylić - po prostu tak to widzę z mojej strony ). perzadam 12-02-2007, 19:29 Uran niech zdrowie będzie z tobą. 1 No tak a+b+c > potrzebny czas na serwis c. życie prywatne po monitorem 2 Może na początek zwiększyć ilość wiadomości "linkować" / ~ podpatrywać, in4.pl ma zawsze coś ciekawego, kopalniawiedzy.pl, dobreprogramy.pl obowiązkowo maxior.pl / youtube / video.google.pl , może coś o motoryzacji czasem ;), wyniki lotka ;) + inne popularne wdg. statystyk dziedziny. I trudności z uzyskiwaniem sprzętu przy większej oglądalności się zmniejszą ;} ale to koliduje z pkt 1 ;] perzadam 12-02-2007, 19:29 * c. poza monitorem ;) Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany |