![]() |
|
| Strona Główna | Artykuły | Galeria | OC Guide | Wszystko o... | |
|
Menu
Gigabyte 3D Aurora 570 - krótka recenzja Foxconn P35A VI Zjazd OC & Moders Gdańsk 2007 Akcesoria Scythe Kama - część 1 Foxconn 8800GTS 320MB Test zestawów chłodzenia CPU - część 2 Test zestawów chłodzenia CPU - część 1 PTSC - wprowadzenie do testów NAELCEDKA czyli pimp my notebook! Pode.. OCZ DDR II 800 Special Ops Drewniana obudowa + serwer Następcy dyskietek - pendrive-y więcej |
Mania Grania 2006 w Warszawie
Mania Grania 2006 w WarszawieWstęp, dojazd i miejsce imprezy "FragleS and mkk270 strikes back"! Mniej więcej tak
miała zaczynać się kolejna relacja z
ciekawej imprezy dla graczy, która odbyła się w dniach 27 i 28 maja 2006 w naszej pięknej
stolicy (mowa o Manii Grania
2006). No właśnie, miała się zaczynać, ale się nie zacznie, bo impreza była raczej
"nieciekawa". Ale... szkoda gadać!
Wsiedliśmy w autokar i zaliczyliśmy 35 minut podziwiania świata zza okna. Marki są na końcu świata... tak przynajmniej nam się wydawało. Po dotarciu na miejsce ruszyliśmy w poszukiwaniu miejsca imprezy i niestety... nie mogliśmy go znaleźć! Żadnego plakatu, znaku... nic. Musiałem zainwestować i zadzwoniłem do Pepe2k, który sprawdził czy przypadkiem nie pomyliły nam się miejsce i termin. Okazało się, że wszystko jest w porządku (tyle, że nie widzieliśmy nigdzie stanowisk dla graczy i całej otoczki). Po kilku minutach uprzejmy ochroniarz wskazał nam biały namiot na parkingu. Ruszyliśmy żwawo w jego stronę, by po zaledwie kilku krokach zwolnić. Coś mnie tknęło, coś było nie tak. Ten namiot był nieco za mały - 50 na 15 metrów. Trochę ciasno... Miały być 4 turnieje (Quake IV, FIFA Wolrd Cup 2006, Richard Burns 2006 i Call of Duty 2), jakoś nie mogłem sobie wyobrazić jak się tam zmieszczą wszystkie stanowiska. Mniejsza o turniejowych graczy, im wystarczy komputer i jakieś krzesło, ale gdzie będą projektory i miejsce dla publiczności? Okazało się, że organizatorzy dla publiczności wystawili wiele stanowisk, ale co z tego, skoro, aby obejrzeć turniejowe zmagania musiałbym sam wziąć w nich udział! Gracze grali oczywiście na stojąco...
Nieważne, wchodzimy! I weszliśmy... FragleS rozejrzał się, pobladł nieco, błysnęły mu "kurwiki" w oczach. Z jego wypowiedzi zrozumiałem tylko kilka słów - "bryndza", "już jestem zły", "to o której ten autobus powrotny?". Było po prostu... nędznie. Mieliśmy nadzieję na powtórkę z Warsaw Game Show, a przynajmniej coś w tym stylu, tylko na mniejszą skalę. Tymczasem zastaliśmy: dwa projektory, 60 stanowisk do gry w kilku skupiskach, żadnych stoisk dystrybutorów, kilka hostess i ogólnie jakoś lipnie. Pierwsze wrażenie... porażka, drugie wrażenia... porażka... trzecie... To miała być impreza ogólnopolska - w pewnym sensie - po dwa dni w Zabrzu, Krakowie, Warszawie i Poznaniu. Marudziłem FragleSowi, żeby przynajmniej zdjęcia zrobił. Ten niewiele się zastanawiając przekazał mi aparat i zrezygnowany poszedł się rozejrzeć z zamiarem szybkiej ewakuacji. W ten oto sposób z mózgu operacji awansowałem na operatora sprzętu fotograficznego.
Nie mieliśmy zamiaru zabawić tam zbyt długo, było po prostu ubogo. Powtarzam się, ale słowa "ubogo" i "piknik" wydają mi się jak najbardziej adekwatne do tego, co tam zastaliśmy. Postanowiłem zapomnieć o WGS i poszedłem robić fotki. FragleS jak duch pojawiał się i znikał, szukał czegoś ciekawego do uwiecznienia. Nie po to jechaliśmy dwie godziny w jedną stronę, żeby wrócić z niczym. Więcej narzekań i marudzenia w komentarzach do zdjęć... Wewnątrz - Foto Story
Małe Ferrari jeździło naprawdę świetnie, miało niesamowitego kopa i kręciło bączki. Tak twierdził FragleS, ja w tym czasie testowałem sprzęt do grania. Samochodzik kręcił bączki, kiedy komuś przypomniało się, że stanowi jednak pewną atrakcję. Przez półtorej godziny FragleS w akcji widział go tylko raz... A potem był już tylko slalom pomiędzy słupkami i kałużami. Czego jak czego, ale wody nie zabrakło. W pewnym momencie nie mogłem nawet postawić plecaka, ponieważ stałem w wodzie. Mogę jednak powiedzieć, że miałem szczęście. Trzy metry obok, gdzie była studzienka kanalizacyjne, piętrzyły się fale, a odwiedzający mieli okazję wdepnąć po kostki. Szkoda, że aparat był już schowany...
Podsumowanie
Nie ukrywam, że zawiodłem się na Manii Grania w Warszawie, na której zapachniało mi piknikiem. Może to moja wina i wyobrażałem sobie za dużo. Oblivion na 3-metrowym płótnie, lśniące fury, bity z głośników, stanowiska z grami, gadżetami i osprzętem
dla graczy. Ostatecznie wyszło na to, że najciekawszy wydał mi się pies, który miał chyba najwięcej radochy z wizyty "pod mokrym namiotem". Gdyby nie burza a potem gierczenie w strzelankę i World
Cup 2006, zapewne wyszlibyśmy stamtąd po 20 minutach. Impreza nie była udana.
mkk270 (operator aparatu, relacja), FragleS (młody gniewny, niewyspany, skacowany, dodatki specjalne) Farid 18-06-2006, 17:29 Byłem na eswc i powiem , ze było o niebo lepiej! URAN 18-06-2006, 20:50 Rzetelna robota dziennikarska. Autorzy wykazali się dużą umiejętnością opisania g.... w ciekawy sposób. Ale to nie zmienia faktu, że pozostało ono g.... Ktoś powinien się wstydzić i przemyśleć sprawę na przyszłość. mkk270 18-06-2006, 22:38 @Renzo McM - longer nie jest zły, przynajmniej się nie podbrudziliśmy skrzydełkami, no i nie jest zły w smaku, przynajmniej mi smakuje, a co do wielkości rachunku, to taniej w okolicy zjeść się nie dało kosa351 19-06-2006, 07:51 mogilście chociaz porobić zdjęcia ładnych hostesssss. Chyba, że takich nie było :) MaSell 19-06-2006, 14:27 www.dzikie.net/artykuly/mania_grania_wawa/big/mkk2_resize.jpg<br /> czemu tam sa dwie pilki? Crocer 22-06-2006, 14:30 wypadaloby podac jeszcze wyniki turniejow :] mkk270 24-06-2006, 03:05 turniej skończył się tydzień po MG w Warszawie, albo dwa tygodnie, nie pamiętam już, w kazdym bądź razie, długo po zakończniu spisywania relacji Crocer 24-06-2006, 14:18 przeciez turnieje odbywaly sie na miejscu wiec ktos musial wygrac, prawda? Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany |