Strona Główna | Artykuły | Galeria | OC Guide | Wszystko o...
Login: Hasło:
Menu
Por�wnanie: Pendrive'y

Porównanie: Pendrive'y

Wstęp

Ostatnim stopniem miniaturyzacji przenośnych nośników danych są bez wątpienia tzw. pendrive'y. Na zakończenie mojej małej trylogii dostałem na testy siedem różnych modeli pamięci o rozmiarze 1 GB każdy. Kiedy ich ceny nie są już tak niebotycznie wysokie może warto pomyśleć o tym udogodnieniu, które najprawdopodobniej już dawno wyparło dyskietki. Zapraszam do recenzji!

Pendrive, czyli?

Jeszcze nie tak dawno na rynku jedynym możliwym sposobem szybkiego przenoszenia danych z jednoczesną możliwością ich edycji była dyskietka. Dzięki standardowemu wyposażaniu komputerów w odpowiednie czytniki nie było większych problemów z kompatybilnością, jednak pomimo tej zalety, to wady przypieczętowały jej los. Duże rozmiary, mała pojemność, a przede wszystkim kiepska trwałość zapisanych danych - ręka w górę osoby, którym chociaż raz rozmagnesowała się dyskietka z niezwykle ważnymi danymi! Te oraz inne niedogodności sprawiły, że dyskietki musiały ustąpić miejsca nowej technologii, która skorzystała z popularności złącza USB i pozwalała znacznie lepiej zabezpieczyć nasze pliki, czyli pamięci typu flash. O ile początki nie były zachęcające, to dalszy rozwój jest o wiele bardziej obiecujący, głównie po przekroczeniu granicy 128 MB oraz wprowadzeniu nowego na tamte czasy Windows XP. Nowy system operacyjny został wyposażony w standardowe sterowniki USB Mass Storage, przez co pamięci pendrive nie wymagały już własnych driverów. Aktualnie wystarczy włożyć kluczyk do gniazda USB i już po chwili mamy dostęp do danych. Pamięci przenośne są przy tym bardzo małe, lekkie, wytrzymałe, a do tego wszystkiego pojemne i coraz szybsze! Złącze USB 2.0 zapewnia wystarczającą przepustowość dla obsługi ponad kilku gigowych urządzeń, natomiast cena nie jest już tak odpychająca jak parę lat temu, a dodatkowo niektóre modele umożliwiają zakodowanie zawartości. Niestety nie ma róży bez kolców - pomimo niepodważalnie większej trwałości także i pendrive'y nie są wieczne. Według danych sprzed paru lat zwykła pamięć flash potrafiła wytrzymać około miliona operacji zapisu (odczytywanie nie ma wpływu na żywotność), a stosowany system zapisu FAT wcale nie polepsza sprawy. Z drugiej strony, ponad milion operacji zapisu to całkiem sporo i minie dużo czasu zanim przekroczymy tą granicę, a z każdą generacją pamięci jest ona przesuwana coraz wyżej (aktualnie na pewno znacząco ją przekroczono). Przejdźmy więc do bohaterów tej recenzji.

Kingston Data Traveler

Pierwszą, choć nie najnowszą konstrukcją, będzie mały, biały kluczyk renomowanej firmy Kingston - Data Traveler. Właściwie został już wyparty przez swojego następcę, ale dzięki temu jest tańszy od innych modeli w tym teście. Sprzedawany jest w małym blistrze, na którym wypisano najważniejsze cechy produktu. W tym również parę słów w języku polskim.

Wewnątrz, oprócz pamięci znajdziemy również instrukcje, kartę gwarancji oraz "adapter" do smyczy. Dosyć ubogo, ale czego więcej spodziewać się po tej cenie. Niestety prędkość transferu zadeklarowana przez producenta nie powala.

Obudowa została wykonana z mocnego, matowego plastiku, który w jednym miejscu zastąpiono polerowaną powierzchnią z nazwą urządzenia. Z drugiej strony natomiast wytłoczono logo producenta.

Całość ładnie się prezentuje, biały kolor przeplatany ciemniejszymi akcentami. Osłona gniazda USB trzyma się mocno, więc nie ma obawy, że ją zgubimy.

Z drugiej strony mamy duże, dobrze wykonane zakończenie. Pamięć wydaje się odporna na uszkodzenia, tylko polerowana powierzchnia strasznie szybko się rysuje. Całość jest mała i cienka, przez co dobrze leży w ręce oraz nie powinna nam sprawiać problemów jeśli sąsiednie gniazda są zajęte.

Pracę pamięci sygnalizuje słaba, zielona dioda schowana za logiem producenta. W normalnych warunkach oświetleniowych wręcz niewidoczna. Obsługa jest najprostsza z możliwych - po podłączeniu do portu USB w systemie pojawia się najzwyklejszy dysk wymienny, którego możemy już używać.

Co ciekawe, problem współpracy z Windows 98 został rozwiązany bardzo oryginalnie - zamiast dodatkowej płytki producent dodał informacje, że dany system nie jest obsługiwany! Jest to karygodne postępowanie, bo w Internecie odpowiednie drivery się znajdują...

Kingston Data Traveler II

Kolejną odsłoną pamięci przenośnych od firmy Kingston jest unowocześniona wersja Data Travelera sygnowana numerkiem II. Prawie dwa razy droższa, ale czy rzeczywiście warta swojej ceny? Opakowanie nie zmieniło się.

Zawartość oraz instrukcja tez bez zmian.

Jak na razie niezbyt dobry początek. Oczywiście poprawiono prędkość odczytu i zapisu danych oraz zmieniono lekko stylistykę. Pamięć jest minimalnie większa od swojego poprzednika, opakowana w srebrny plastik. Niestety nadal spotykamy się z polerowaną i podatną na uszkodzenia powierzchnia, na której tym razem zobaczymy logo producenta.

Poniżej znajduje się niebieska dioda sygnalizująca prace, a na odwrocie nazwa urządzenia wraz z pojemnością. Wykonanie stoi na wysokim poziome, całość jest zwarta, a zasłonka na USB również trzyma się pewnie, choć trochę gorzej jak u poprzednika.

Zrezygnowano z tylniego ucha, zamiast tego wydłużono boczne karbowane powierzchnie, dzięki czemu o nasz uchwyt jest wygodniejszy i pewniejszy. Pamięć bardzo dobrze leży w dłoni.

Podczas pracy niebieska dioda sprawuje się o wiele lepiej niż u poprzednika.

Nowością jest możliwość zabezpieczenia danych hasłem. Obsługa się dosyć komplikuje, ale chyba warto. Hasłowanie jest obsługiwane przez dołączony na kluczyku program o nazwie SecureTraveler.

Niestety używanie obydwu stref jest niemożliwe, a całość uważam za dosyć kłopotliwą (system logowania itp.). Dodatkowo, utworzenie lub zmiana wielkości stref wymaga formatowania urządzenia. Tak jak u poprzednika, pamięć oficjalnie nie współpracuje z Windows 98, choć odpowiednie sterowniki można znaleźć na stronie producenta.

Toshiba TransMemory

Po produktach firmy Kingston przyszedł czas na Toshibę i jej pamięć o nazwie TransMemory. Po wyglądzie opakowania nie da się ukryć, że jest to wersja budżetowa.

Oprócz pamięci, w środku znajdziemy anglojęzyczną, dosyć dobrą instrukcje obsługi (zubożała polska wersja została naklejona na tylną ściankę). Właściwie zerowe wyposażenie usprawiedliwia jedynie fakt, że TransMemory jest jedną z tańszych konstrukcji (smycz i przedłużka USB zostały oznaczone jako opcja). Prędkość podana na opakowaniu jest dosyć wysoka - o ile okaże się prawdziwa, a nie tylko chwytem marketingowym. Stylistyka obudowy jest naprawdę ciekawa - mocna czerwień ze srebrnymi wykończeniami.

Na przedniej ściance dodatkowo logo producenta i wielkość pamięci. Po początkowym zachwycie szybko jednak urządzenie przywraca nas do rzeczywistości. Plastik z jakiego zostało wykonane, o ile w dotyku jest przyjemny, o tyle wydaje się niezbyt mocny. Na pewno nie jest tak wytrzymały jak poprzednicy, a polerowana powierzchnia aż prosi się o zarysowanie.

Jakością wykonania również odbiega od poprzedników. Boczne wstawki ledwo co trzymają się rowków i łatwo jest je złamać, a osłona złącza USB trzyma się na słowo honoru. Ten pendrive nadaje się jedynie dla ludzi którzy naprawdę potrafią dbać o sprzęt, albo mało go używają. Trzeba jednak przyznać, że jest bardzo cieniutki, co bardzo ułatwia przeróżne manipulacje, szczególnie w okolicach gniazda USB. W ręce leży odrobinę niepewnie, ale po odpowiednim złapaniu na pewno nie wypadnie z rąk (co mogłoby mieć tragiczne skutki). Jest również wyjątkowo lekki i prawie nie zauważa się jego wagi.

O pracy pamięci informuje niebieska dioda zapalająca się i gasnąca w rytm płynących zer i jedynek. Obsługa jest najprostsza z możliwych, zgodna z Plug&Play. Jak już pisałem producent również nie dołączył płyty, ale w instrukcji postawił sprawę jasno - sterowniki dla Windows 98 można pobrać z jego strony.

Corsair ReadOut

Ostatnim pendrivem w plastikowym kubraczku będzie produkt firmy Corsair o nazwie ReadOut. Najdroższą pamięć w naszym teście wyposażono w niecodzienny dodatek - wyświetlacz informujący o ilości wolnej pamięci. Ma on usprawiedliwiać absurdalnie wysoką cenę jak na nośnik tego typu. Pamięć dostajemy w dużym, kolorowym i porządnym blistrze.

Tym razem producent nie szczędził na dodatkach, które również mają nas przekonać, że wydane pieniądze stanowiły dobry zakup. W zestawie dostajemy przedłużkę USB, CD z nagranymi sterownikami oraz białą smycz.

Mamy do czynienia z porządnym kawałkiem elektroniki zamkniętym w prostopadłościennym klocku. W kolorystyce dominuje biel oraz lusterkowe wstawki.

Z przodu umiejscowiono wspomniany już wyświetlacz, diodę oraz logo producenta, a z tyłu jedynie nazwę urządzenia.

Jest to największa pamięć oraz jedna z cięższych pamięci przenośnych w teście. Wykonanie dobre, choć nie aż tak jak produkty firmy Kingston. Pomimo białej kolorystyki powstające rysy są widoczne, a szczególnie na przednim, lustrzanym panelu. Pokrywka od USB trzyma pewnie, najlepiej z dotąd prezentowanych.

Jak na mój gust pamięć odbiega od ideologii pendrive'a - małego i niepodatnego na uszkodzenia. Sam ekran znacznie zwiększa awaryjność urządzenia. Wystarczy jeden nieszczęśliwy upadek, zniszczony wyświetlacz i możemy pożegnać się z pamięcią, ponieważ stanowi on integralna część elektroniki. Na dodatek kiepsko leży w ręce - jest za duży, a śliskie boki wcale nie poprawiają sprawy. Jest również tak gruby, że stwarza poważne problemy podczas wkładania do USB, jeśli sąsiedni port jest zajęty.

Oczywiście, oprócz wad wyświetlacz jest bardzo ciekawym gadżetem. Tekst widoczny nad ilością wolnego miejsca możemy dowolnie ustawiać, wykres po lewej zmienia się w zależności od zajętego obszaru, a całość jest widoczna cały czas nawet po odcięciu zasilania. Zielona, jasna dioda umiejscowiona obok dodatkowo informuje o pracy pamięci. O dziwo producent, pomimo wysokiej ceny, nie wyposażył swojego urządzenia nawet w możliwości zabezpieczenia danych hasłem. Aby dobrze pokazać jak wygląda praca ReadOut-a po podłączeniu do komputera nagrałem króciutki filmik dostępny poniżej.


RMVB 889KB

Pentagram PentaDrive

Przechodzimy teraz do bardziej ekstremalnej kategorii pendrive'ów, którą rozpocznie PentaDrive firmy Pentagram. Co w nich takiego niezwykłego? Otóż zamiast plastikowej obudowy zostały one zatopione w gumie, dzięki czemu zyskały na odporności (w tym również na wodę). Są one trochę droższe, ale już po jednej zepsutej tradycyjnej pamięci ich koszt zwróci się z nawiązką. Pendrive'a dostajemy w stylowym blisterze, na którym znajdziemy wiele ciekawych informacji np. "Pierwszy na polskim rynku pendrive, który pozytywnie przeszedł wszystkie testy podczas manewrów wojskowych w symulowanych warunkach bojowych na poligonie Akademii Obrony Narodowej" - ile w tym prawdy, wie tylko producent. Oczywiście nie zabrakło informacji o wodo- i wstrząsoodporności

Zawartość opakowania jest dosyć spora. Oprócz kluczyka dostajemy także smycz, płytkę ze sterownikami, przedłużkę USB oraz cap holder - wkładka do przykrywki na USB, dzięki której możemy ją przypiąć obok pamięci, jeśli jej akurat nie używamy.

Pomimo gumowej osłony jest to najmniejsza pamięć w naszym teście. Czarna stylistyka została uzupełniona kontrastującymi żółtymi wykończeniami ułożonymi w logo producenta oraz nazwę urządzenia. Przód i tył różnią się jedynie niebieską diodą.

Guma wbrew pozorom jest idealnym materiałem ochronnym dla tego typu sprzętu. Nie rysuje się, doskonale przyjmuje uderzenia, a jedyna jej wada jest szybkie zbieranie kurzu, co nie stwarza jednak większych problemem. Całość doskonale trzyma się ręki - nie ma możliwości aby ją przypadkowo upuścić, a jeśli nawet to się stanie, to nie ma co się bać. Pamięć ta po upadku z 2 metrów jedynie odbiła się, a zetknięcie z podłogą nie pozostawiło żadnych śladów. Zasłonka na USB też bardzo dobrze trzyma się wtyczki.

Mała, zgrabna, czarna, podobno wydajna... co jeszcze sprawdzimy!

Praca pamięci jest sygnalizowana przez wyraźną, niebieską diodę (również zabezpieczoną guma). Kolejną zaletą jest możliwość ustawienia hasła zabezpieczającego nasze dane przed nieautoryzowanym dostępem. Po podłączeniu urządzenia system wykrywa nie jeden, a dwa dyski. Pierwszy jest ogólnodostępny, natomiast drugi pokaże swoją zawartość dopiero po użyciu odpowiedniego programu, który tam znajdziemy. Pozwoli on nam również na zmianę hasła i rozmiaru poszczególnych stref. Możemy jednocześnie korzystać z obydwu obszarów co jest bardzo wygodne.

Małe rozmiary nie sprawią nam problemów podczas podłączania pendrive'a do USB.

Corsair Flash Voyager

Kolejnym gumowcem w teście jest drugi już pendrive firmy Corsair o nazwie Flash Voyager. Opakowanie jest kolorowe i nie zauważymy na nim ani słowa po polsku. Oczywiście obrazki informują nas o wodo- i wstrząsoodporności, prostej obsłudze i zabezpieczeniu danych hasłem.

Wewnątrz znajdziemy dobrze znane wyposażenie, czyli smycz, przedłużkę USB oraz płytkę CD, na której jednak nie ma sterowników.

Pamięć od poprzedniczki różni się trochę wyglądem - jest większa we wszystkich wymiarach. Jest dłuższa, szersza i grubsza, jej kształty są bardziej zaokrąglone i lekko udziwnione, ale trochę lepiej trzyma się w ręce niż poprzedniczka, ale to sprawa rozmiaru. Wagowo również prześciga produkt firmy Pentagram.

Z przodu widzimy logo produktu, natomiast tył zdobi nie wiadomo czym motywowany adres internetowy oraz logo Corsaira. Niestety na zdjęciach widać, że pamięć była używana, za co bardzo przepraszam. Może to moje odczucie ale ona o wiele mocniej się brudzi od poprzedniczki - może to być spowodowane zastosowaniem innego rodzaju gumy. Z zasłonką od USB również nie ma najmniejszych problemów.

Wygodą użytkowania nie różni się zbytnio od poprzedniczki. Stanowi ona bardzo odporny przechowalnik, dzięki któremu możemy być pewni, że nasze dane są bezpieczne.

Praca jest sygnalizowana przez niebieską diodę. Zakładanie hasła na dane zostało jednak znacząco utrudnione. Najpierw musimy zainstalować program, który znajdziemy na płytce CD. Dopiero za jego pomocą możemy podzielić pendrive na strefę chronioną i nie chroniona, a na dodatek do danych zabezpieczonych hasłem dostaniemy się tylko za pomocą tego programu. Innymi słowy producent zmusza nas do instalacji swojego oprogramowania. Jednak kiedy już zainstalujemy program Corsaira to zauważamy, że posiada on parę dodatkowych, acz bardzo przydatnych rzeczy. Możemy automatycznie logować się do zabezpieczonej strefy, zmieniać hasło dostępu, a ponadto program daje nam możliwość utworzenia bootowalnego pendrive'a.

Flash Voyager podczas pracy

Patriot XporterXT

Ostatnim testowanym pendrive'm będzie "gumowy" XporterXT firmy dobrze znanej firmy Patriot. W tym wypadku mamy do czynienia z pendrive'm, który posiada duże walory estetyczne oraz, jak deklaruje producent, jest bardzo szybki (co oczywiście sprawdzimy). Xporter dociera do nas w małym ale gustownym blistrze, który również informuje o wodoodporności oraz o niebotycznej przewadze w prędkości nad innymi pendrive'ami.

W opakowaniu znajdziemy przedłużkę USB, gustowną smycz oraz cap holder podobny do tego jaki znalazłem w produkcie Pentagram-a.

Pamięć Patriota z założenia ma być duża - większy od niej jest jedynie Corsair ReadOut. Całość została pokryta solidną dawką gumy i bardzo ładnie się odbija po uderzeniu ;) Nie brudzie się również znacząco - bardziej śliski materiał. Ponad inne urządzenia wybija się na pewno stylistyką - wszystko ładnie dopasowane i tworzy jedna całość. Z przodu duże logo XporterXT wpasowane w całość, a z drugiej strony logo producenta i czerwona dioda.

Przyznaję, że całość prezentuje się ładnie, ale jest trochę za duża. Kształt został tak dobrany, że dobrze leży w ręce, ale sprawia dużo problemów przy podłączaniu do portu USB, ponieważ zaślepka na wtyczkę stanowi stylistyczną część pamięci. Problem w tym, że kończy się w 1/3 długości i po jej zdjęciu pozostaje całkiem sporo gumy, która pełni zadanie dekoracyjne jedynie utrudniając życie.

Do pamięci nie została dołączona żadna płyta, dlatego przyjmuję, że producent również uznał Windows 98 niegodnym obsługi jego urządzenia. Podczas pracy Xporter prezentuje się następująco.

Testy wydajności

Czym byłoby porównanie pamięci przenośnych bez pomiaru ich wydajności. Ponieważ mamy do czynienia z niewielką pojemnością, dlatego ograniczyłem się tylko do testów praktycznych. Ponownie użyłem programu Copy Handler do pomiaru czasu, a jako materiału testowego użyłem zmodyfikowanych zestawów File Copy Test - jeden imitujący 2 duże obrazy ISO (razem 951,6 MB) oraz drugi złożony z dużej liczby plików o wielkości plików MP3 (łącznie 957,3 MB). Nagłówki potrzebne do odtworzenia materiałów testowych dostępne tutaj. Testy przeprowadziłem na płycie głównej Gigabyte K8NS z osadzonym w niej procesorem Sempron 1,8@2,2GHz. Ponownie wykorzystałem przewagę transferu dysku twardego nad pamięciami przenośnymi - najpierw pliki były kopiowane na dany pendrive (wyniki zapisu) po czym platforma była restartowana i dane kopiowane z pendrive'a na dysk (wynik odczytu). Poniżej widać wyniki testu opracowane w formie wykresu.

Jestem zupełnie zaskoczony wynikami testów, a szczególnie tak dobrymi wynikami pamięci Toshiba, która jest tuż za kosztującym o prawie połowę więcej XporteremXT, a w niektórych sytuacjach nawet go pokonuje. Dane napisane na opakowaniu okazały się jednak prawdziwe. Zadziwiają tez wyniki pamięci ReadOut - przy dużej ilości plików wydajność spada znacząco. Niewiele lepiej spisał się PentaDrive. Inne urządzenia nie zadziwiły, ale i nie zawiodły oczekiwań. Poniżej zamieszczam jeszcze jedną, bardzo ważną tabelkę - ceny poszczególnych modeli podane mi przez sklep MadTech.

Podsumowanie

Pamięci przenośne typu pendrive całkiem dobrze zakorzeniły się już na rynku, a ich poważniejsza ekspansja dopiero się zaczyna. Miałem przyjemność przetestować tylko niewielką część z nich. Znalazły się tutaj modele ekonomiczne, takie jak Kingston Data Traveler, który nie powala wydajnością ale przede wszystkich jest tani oraz bardzo zaawansowane urządzenie Corsair ReadOut, który pomimo swojej ceny nie zaskakuje, szczególnie wydajnością, ale za to nęci klientów swoim wyświetlaczem. Jeśli ktoś poszukuje dobrego oraz szybkiego urządzenia i umie dbać o sprzęt, to polecam produkt firmy Toshiba, w przeciwnym razie można wybrać jeden z gumowych pendrive'ów, które na pewno zniosą wiele. Szczególnie tutaj polecam produkt Pentagram, który pomimo kiepskich wyników wydajnościowych bardzo zyskuje w mojej opinii dzięki małym wymiarom.

Kingston Data Traveler

+ cena
+ wykonanie
+ mały i lekki

- wolny
- brak CD ze sterownikami


Kingston Data Traveler II

+ nowa, szybsza wersja
+ możliwość założenia hasła
+ wykonanie
+ mały i lekki

- cena
- brak CD ze sterownikami


Toshiba TransMemory

+ niska cena
+ wysoka wydajność
+ cienki
+ lekki

- kiepskie wykonanie


Corsair ReadOut

+ wyświetlacz
+ wykonanie
+ dodatki

- cena
- duży
- brak obsługi dla Windows 98


Pentagram PentaDrive

+ guma
+ najmniejszy w teście
+ lekki
+ wodo- i wstrząsoodporność
+ możliwość założenia hasła
+ dodatki

- niska wydajność


Corsair Flash Voyager

+ guma
+ wodo- i wstrząsoodporność
+ możliwość założenia hasła
+ dodatki
+ cena

- łatwo się brudzi
- przymus do instalacji oprogramowania
- brak obsługi dla Windows 98


Patrior XporterXT

+ guma
+ wodo- i wstrząsoodporność
+ wydajność
+ stylistyka
+ dodatki

- cena
- wielkość
- brak CD ze sterownikami

Bardzo dziękuję firmie Mad-Tech za wypożyczenie sprzętu do testów.

Legwan

Z podziałem na strony
DreAdziK     11-11-2006, 14:18
"Tak jak i u poprzednia pamięć oficjalnie nie współpracuje(...)" powinno być "tak jak u poprzednika" lub "tak jak poprzednia" :P
DreAdziK     11-11-2006, 14:22
"Na przedniej ściankę dodatkowo logo producenta" ... "(...)ściance(...)"
Panowie co jest. Jeżeli nawet ja znajduje tyle błędów w tym tekście to znaczy że coś jest nie tak :P
Legwan     11-11-2006, 14:47
mkk wrzucil najwidoczniej wersje bez korekty, bo pamietam, ze te bledy byly poprawiane...
Vinkler     12-11-2006, 17:30
Ja posiadam zarowno DTII, a aktualnie exportera i jakos dziwia mnie te wyniki, z wlasnych pomiarow nie zgadzam sie z wynikami testu, patriot jest znacznie szybszy... dziwne, moze wiecej testow? moze nie tak z konfigiem zprzetu testujacego?
Jabool     12-11-2006, 20:03
DT Elite ma 24 / 14 a Xporter 32 / 26 MB/s :)
ajax     03-01-2007, 22:00
Po zapoznaniu się z recenzją postanowiłem kupić pena OCZ Rally2 2GB za jedyne 149 zł.
Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany